Wielu rodziców zastanawia się, w jaki sposób nauczyć dziecko dawania. Zarówno „dawania” w sensie „podarowania czegoś”, jak i dzielenia się tym, co ma. Dawanie jest bowiem nośnikiem pozytywnych intencji i dowodem na umiejętność myślenia o innych. Ale dawanie to także fundamentalna potrzeba człowieka. Nikt nie jest samotną wyspą na oceanie świata (cytat trochę przekształcony z Hemingwaya). Żyjemy w społeczeństwie i akt dawania (pod różną postacią) towarzyszy nam na co dzień. Dorosłym i dzieciom, każdemu na swój sposób. Jak nauczyć dziecko dawania? Jak sprawić, żeby dawanie stało się naturalnym odruchem i przejawem hojności i życzliwości wobec otoczenia?

Kilka słów o dawaniu

Dawanie jest potrzebą, a zaspokojenie potrzeby nie może wynikać z przymusu. Dlatego powinno być ono jak najbardziej naturalne, bez obowiązku. Zapłatą za dawania, za prezent ofiarowany drugiej osobie, jest przyjemność, jakiej jej on dostarcza. I ta przyjemność staje się naszą przyjemnością, bo cieszymy się z jej zadowolenia. (Może neurony lustrzane mają z tym coś wspólnego? Kiedy widzimy radość drugiej osoby i odczuwamy ją, podobnie jak ona?). 

Dawanie nie ogranicza się do prezentów. Wprost przeciwnie, „oficjalne prezenty” to tylko niewielka część dawania / dzielenia się. Oferujemy bowiem innym nasz czas, naszą energię, pomoc, uśmiech, dobre słowo, wysłuchanie, a także dowcip, bajkę… Podobnie jest z dziećmi. Kiedy zastanowimy się, jakie prezenty dostajemy od naszych dzieci, na pewno zdziwimy się, jak wiele tego jest. Dzisiaj od rana, dostałam już od Jaśka: opowiadanie o jego śnie, pocałunki, przytulanie, taniec w rytm muzyki, niespodziankę, kiedy przebrał się za rzymskiego legionistę… A co ja mu dałam? Przygotowane śniadanie, przeczytane rozdziały książki, wspólne śpiewanie… czyli czas, uwagę, zaangażowanie, pomysły, życzliwość, dyspozycyjność… A jak jest u Was?

Pozytywny przykład rodziców

W jaki sposób nauczyć dziecko dawania? Dając mu pozytywny przykład własnym zachowaniem. Przyjmujmy prezenty, które dzieci nam ofiarowują. Bo dawanie jest zwyczajem wymagającym pielęgnowanie, w przeciwnym razie, stracimy go. Dawajmy dzieciom rzeczy, które nie zostały kupione i uświadamiajmy je o ich wartości. Podobnie, okazujmy wdzięczność za to, co otrzymujemy. Nazywajmy emocje, które nam wtedy towarzyszą: radość, zaskoczenie, zaufanie, ciekawość… Kiedy zastanowimy się nad wszystkimi niekupionymi prezentami, na pewno okaże się, że jest ich wiele. Może to być upieczone ciasto, zaszyte spodnie, naprawiony rower, a także rysunek, origami, piosenka, zerwany na łące kwiat… według wyobraźni każdego rodzica i dziecka. Pożyteczne może się okazać zrobienie listy prezentów, żeby zdać sprawę z tego, jak dużo na co dzień sobie ofiarowujemy.

Niektórzy rodzice, żeby nauczyć dziecko dawania, zmuszają je do dzielenia się, do sprawiania innym prezentów. Do dawania trzeba dorosnąć. Trudno wymagać od czteroletniego dziecka, żeby, na przykład, oddało swoje zabawki innemu dziecku. Ono jeszcze do tego nie dojrzało i sprawia mu to przykrość, z czego nic dobrego nie wyniknie. Zastanówmy się, co my odczuwaliśmy, kiedy byliśmy zmuszeni do oddania komuś czegoś, co pragnęliśmy zachować dla siebie? Jakie korzyści z tego wynikły i dla kogo? Operowanie przymusem często doprowadza do przeciwnego rezultatu: w tym wypadku, może zniechęcić do dawania, bo będzie się ono kojarzyło z negatywnym wspomnieniem.

Dawanie jest sztuką

Przykład rodzica jest najlepszym środkiem, żeby nauczyć dziecko dawania. Dawajmy, nie oczekując niczego w zamian, przyjmujmy, wyrażając wdzięczność. Jednocześnie nie zapominajmy, że dzieci są prezentem, który otrzymaliśmy od życia. Wyjątkowym, jedynym i niezwykle cennym. Nie tylko dlatego, że przynoszą nam one nieskończone zasoby miłości, nadziei i energii. Ani że dzięki nim mamy okazję przekazać komuś wszystko, co dla nas ważne i wartościowe. Dzieci są  prezentem od życia, bo pokazują nam wspaniałość świata i uzmysławiają wartość tego, co mamy. Ich witalność powinna być naszą inspiracją, w dawaniu, w braniu, w czerpaniu z życia tego, co piękne, dobre i pożyteczne. Naśladujmy je tak, jak one, w innych kwestiach, naśladują nas.

Źródło: „W sercu emocji” Isabelle Filliozat

Czy uczycie dzieci dawania? A otrzymywania? W jaki sposób? Podzielicie się z nami Waszymi 🙂 .