Każdy z rodzeństwa zajmuje w rodzinie odmienne miejsce. Pierwsze dziecko jest jedynym, które ma przywilej „wyłączności”, zanim nie pojawi się kolejne. Od niego także oczekuje się, że stanie się szybko odpowiedzialne i będzie przykładem dla rodzeństwa. Średnie dziecko znajduje się w kłopotliwej sytuacji: między najstarszym i najmłodszym, nie może korzystać z przywilejów ani jednego, ani drugiego. Najmłodsze natomiast z jednej strony dostaje najwięcej uwagi, jako ostatnie z rodziny, ale z drugiej ma najmniej swobody, bo rodzice pragną, żeby jak najdłużej zostało dzieckiem. Często nie przywiązujemy wystarczającej uwagi do sytuacji pierwszego dziecka. Jest to tym bardziej znamienne, kiedy okazuje się ono grzeczne, zgodne i bezproblemowe. Bo skoro nie sprawia  kłopotów, to po co zaprzątać sobie nim głowę? Tylko czy naprawdę wszystko jest w porządku?

 Kiedy pojawia się nowy członek rodziny

Kiedy pojawia się młodszy brat czy siostra, oczekujemy od starszego dziecka, że podzieli on naszą radość. Przygotowujemy je na to wydarzenie, przedstawiając jego dobre strony: nowy członek rodziny, późniejszy towarzysz zabaw. Pragniemy, żeby było zadowolone, więc upewniamy się „Cieszysz się, że masz nowego braciszka? Zobaczysz, jak będziecie się fajnie bawić. Spójrz, jaki on jest milutki, jak się do ciebie uśmiecha.” Chwalimy dziecko, kiedy nieśmiało zbliża się do brata „Taki jesteś grzeczny.” (Uwaga na etykietki…) A potem: „Tak ładnie się nim zajmujesz.” Chcąc, nie chcąc, potakuje ono i pokazuje zadowolenie. Czy jest zadowolone? Z czego ma się cieszyć, kiedy ktoś inny zajmuje jego miejsce i od razu staje się ważniejszy? Kiedy z dnia na dzień dostaje mniej uwagi rodziców? Mniej uwagi, czasu, czułości, bo nowe dziecko wypełnia większą część przestrzeni, która do niedawno była mu zarezerwowana. Nawet jeśli rodzice starają się i jemu poświęcić czas i włączyć do bliskiego kręgu nowego członka rodziny.

Problem dziecka bezproblemowego

Pierwsze dziecko (i nie tylko), które przystosowuje się bez problemów do niewygodnej dla siebie sytuacji, powinno wzbudzić niepokój rodziców. Oznacza to bowiem, że neguje ono własne uczucia i pragnienia, podporządkowując się oczekiwaniom innych osób. Trudno sobie wyobrazić, żeby sprawiało mu przyjemność nagłe znalezienie się w cieniu nowego braciszka czy siostrzyczki. Dusi więc w sobie złość i frustrację, i okazuje obojętność na to, co je spotyka. Zamiast złości i niezadowolenia, zdrowych reakcji na nowa sytuację. Zachowuje się tak nie tylko dlatego, że rodzice tego od niego oczekują, ale także bo zdaje sobie sprawę, że ta nowa rzeczywistość jest dla nich dość skomplikowana. Ma świadomość, że w ten sposób ułatwia im sytuacje. W pewnym sensie, poświęca się dla rodziców, rezygnując z własnych pragnień. Wydaje mu się, że taka jest jego rola, skoro tego od niego oczekują.

Rodzice wiedzą lepiej

Co się dzieje, kiedy dziecko podporządkowuje się pragnieniom innych, a szczególnie rodzicom? Rodzicom, którym ufa najbardziej na świecie, bo oni przecież zawsze chcą dla niego jak najlepiej? Dziecko jest przekonane, że ich oczekiwania są uzasadnione. Rodzice wiedzą, jakie ono powinno być, jak reagować. Dowodem na to są pochwały, które od nich otrzymuje, za dobre zachowanie. Jeśli więc to co, czuje, nie odpowiada oczekiwaniom rodzicom, oznacza to dla niego, że jego uczucia nie maja prawa bytu. Wydaje mu się, że są niewłaściwe, bo inne niż powinny być. Z poczuciem winy, zagłusza je w sobie, tłumiąc tym samym własną osobowość. Na przyszłość będzie podporządkowywało się pragnieniom innym, skoro nie ma prawa wyrażać własnych uczuć i dążeń. („Wybierze”, na przykład, zawód według wskazówek rodziców, założy rodzinę z osobą podobającą się rodzinie.)

 Bomba zegarowa

Niewyrażone uczucia i pragnienia pociągają są sobą ukryte frustracje, poczucie winy, żal, resentyment, a także brak zaufania do rodziców i brak wiary we własną wartość. Tłumienie emocji ma negatywne konsekwencje, zarówno na krótką metę, jak i na przyszłość. Powinny one wyjść na zewnątrz i to jak najszybciej, żeby zapewnić zdrowe relacje z rodzicami i z samym sobą. W przeciwnym razie, wybuchną później, ale ze wzmożoną siłą, pod postacią buntu i gwałtownego odrzucenia narzuconych zasad, czasem nawet bliskich osób. Albo gorzej, nigdy nie wybuchną i jako już jako dorosły (dziecko) będzie miało wrażenie, że żyje nie swoje, ale czyjeś życie i realizuje obce pragnienia.

 Wysłuchać, co dziecko ma do powiedzenia

Co robić? Jak mogę pomóc dziecku, które bez słowa sprzeciwu akceptuje trudną sytuację? Przede wszystkim, wysłuchując je. Pokazuję mu, że mam dla niego czas, że wciąż jest dla mnie ważne. Daję do  zrozumienia, że ma prawo być smutne, zazdrosne, niezadowolone, rozczarowane. Że jest to normalne i że nikt nie oczekuje od niego, żeby bez słowa akceptowało to, co mu nie odpowiada. Proponuję mu, żeby dało upust swoim emocjom, żeby nie tłumiło ich w sobie. Cokolwiek by się nie wydarzyło, jego miejsce w rodzinie należy tylko do niego, takiego jakie jest. Z jego własną osobowością, pragnieniami, dążeniami…

 Źródło: Isabelle Filliozat

[gs-fb-comments]