Dla niektórych rodziców przepraszanie dziecka nie należy do regularnych praktyk. Zapewne wywodzi się to z edukacji otrzymanej od własnych rodziców. Kiedy to dziecko nie było szanowane, jak na to zasługuje, kiedy nie miało głosu, kiedy jego emocje i potrzeby odkładane były na drugi plan. Możliwe także, że wywodzi się to z autorytarnego modelu, w którym rodzic, żeby zachować autorytet, nie miał prawa wykazać się słabością czy błędem. Jakkolwiek by nie było, przepraszanie dziecka jest ważnym elementem nie tylko procesu jego wychowania, ale także rozwoju osobistego rodziców. Oraz (a może przede wszystkim?) niezbędnym spoiwem rodzinnych relacji.  

Przepraszanie dziecka, ale kiedy?

Przepraszanie dziecka wydaje mi się konieczne, kiedy nasze postępowanie (dorosłego lub nie) zraniło je w jakikolwiek sposób: fizycznie lub psychicznie (moralnie). Nawet jeśli wymaga to od nas, rodziców, pewnego rodzaju odwagi, jest to także znak (a może dowód?) naszej ludzkiej natury. Błędy są ludzkie, często nieuniknione, ale nie mamy prawa sprawiać cierpienia drugiej osobie. Tym bardziej, jeśli jest to dziecko, które ma mniejsza zdolność do obrony niż dorosły. (Co oczywiście nie oznacza, że sprawianie cierpienia innym dorosłym jest dozwolone.) Nawet jeśli przeprosiny nie cofną popełnionego błędu, to przynajmniej odnowią więź, jaka łączy nas z dzieckiem. Więź, na której opiera się nasza wzajemna relacja. Ta więź determinuje zarówno nasze obecne stosunki, jak i przyszłe rodzinne kontakty.

Dlaczego przeprosiny?

Oprócz tego, że przepraszanie dziecka przyczynia się do naprawienia błędu, wzmacnia ono także harmonię w rodzinie. Popełniłam błąd, z mojej winy rodzinna harmonia została zakłócona, pragnę więc ją odnowić, żebyśmy mogli lepiej wspólne funkcjonować. Rodzina jest naszym wspólnym dobrem i na każdym z nas leży odpowiedzialność, żeby wszystkim dobrze się w niej żyło. Dlatego też staramy się i współpracujemy w imię wspólnie wyznawanych wartości i zasad, i uczucia, które nas łączy. Przepraszanie dziecka (albo drugiego rodzica) udowadnia naszą dobrą wolę i troskę o spójność rodziny. Jednocześnie daje dziecku doskonały przykład do naśladowania. Jeśli rodzic potrafi przeprosić, tym łatwiej będzie następnie i dziecku przeprosić, kiedy zawini. Rodzic, który przyznaje się do błędów i do słabości, a jednocześnie dąży do doskonalenia się w swoich stosunkach z innymi, zasługuje na szacunek. Nie dlatego, że jest rodzicem, ale dlatego, żeby wykazuje się godnym i odpowiedzialnym zachowaniem wobec innych. Nie narzuca on bowiem swojej pozycji jako dominującego („mam zawsze rację, bo jestem rodzicem i wiem lepiej”), bo nie jest nieomylny. Nikt nie jest.

Nie zapominajmy, że przepraszanie dziecka nie oznacza klęski wobec dziecka. Nie uczestniczmy przecież w żadnej walce o władzę, o rację, czy o zachowanie twarzy. No chyba, że o te wartości właśnie opiera się wychowanie i rodzina, które dziecku proponujemy. Mam jednak nadzieję, że nie. 

W jaki sposób może odbywać się przepraszanie dziecka?

W przeprosinach najważniejsza wydaje mi się szczerość. Bez niej nie mają one żadnego sensu i tylko podważają naszą wiarygodność. Przepraszanie dziecka (i nie tylko) pociąga za sobą przyznanie się do winy, identyfikację z emocjami, które nam towarzyszyły i akceptację własnej słabości i omylności. 

Często wystarczy kilka słów. „Przepraszam. Żałuję, że tak się zachowałam, że Cię ukarałam, podniosłam głos, że potraktowałam Cię niesprawiedliwie… Działałam pod wpływem złości, bez zastanowienia. Rodzicom też się to zdarza. Mam nadzieję, że to się już więcej nie powtórzy. W każdym razie postaram się, żeby już tak się nie stało.”

Nasze doświadczenia z przepraszaniem

Często przepraszam Jaśka. Na pewno nie codziennie, ale kilka razy w tygodniu. Za mniejsze i większe niedociągnięcia. Za podniesiony głos, za brak opanowania w którymś momencie, za zniecierpliwienie, bo coś niezwiązanego z Jaśkiem zajmuje moje myśli, a on właśnie przychodzi, żeby o zadać mi pytanie. 

Zauważyłam także, że i Jaśkowi łatwo przychodzi przepraszanie. Nie wiem, czy wynika z to naśladowania naszego zachowania, czy po prostu z jego osobowości, w każdym razie nie ma z tym problemu. I szybko orientuje się, kiedy coś zrobił nie tak, prawdopodobnie czytając emocje na naszych twarzach.

Dużo rozmawiamy o błędach, o niewłaściwych reakcjach (emocjonalnych), o staraniach poprawienia ich następnym razem. Wiem, że zarówno jemu, jaki mnie dobrze to robi. Może dlatego, że wiem, że nie będzie mnie oceniał, bo jest na to jeszcze za mały? Myślę, że w znaczący sposób pomaga nam to lepiej się zrozumieć, poznać własne reakcje i zastanowić nad dalszym postepowaniem.

Im wcześniej, tym lepiej

Na zakończenie chciałabym jeszcze dodać, że nigdy nie jest za późno na przeprosiny. Ale oczywiście im szybciej to zrobimy, tym lepiej. Tym mniej szkód wyrządzimy i tym krócej będą one trwały. Bo pamięć ludzka jest niepojęta i nigdy nie wiadomo, jak długo zachowuje w sobie poszczególne wydarzenia. Podobnie jak nie wiemy, jaki wpływ mają one na daną osobę. Dla nas może być to coś całkiem bez znaczenia, a dla dziecka (na przykład) będzie to bardzo silne i ważne przeżycie. Do tego stopnia, że zostanie w jego pamięci przez wiele lat. I tym samym będzie negatywnie wpływało na rodzinne stosunki. Dlatego im wcześniej przeprosimy, tym lepiej, nawet jeśli przeprosiny nie zawsze są od razu zaakceptowane.

Źródło : Catherine Gueguen « Vivre heureux avec son enfant », Pocket, Paris, 2017

Czy i Wam zdarza się przepraszać dzieci ? W jakich sytuacjach ? W jaki sposób ? Podzielcie się z nami swoimi doświadczeniami.