Jakiś czas po przeczytaniu fragmentu książki „Szanujący rodzice szanujące dzieci. Jak zmienić rodzinne konflikty we współdziałanie?” Sury Hart i Victorii Kindle Hodson, o współpracy i wspólnym decydowaniu z dzieckiem, postanowiłam zapytać Jaśka, co o tym myśli. Chciałam porozmawiać z nim o podejmowaniu decyzji i zaproponować mu, żebyśmy wspólnie zadecydowali, w jaki sposób decyzje będą podejmowane w domu, w jakiej sytuacji i przez kogo.

„Decydowanie za” i „decydowanie z”

Zapytałam Jaśka, czy widzi różnicę, między decydowaniem za niego i z nim, i na czym ona polega. Odpowiedź była kategoryczna: decydowanie za niego postrzega jako przymus (co odbiera mu ochotę na wcielenie decyzji w życie). Decydowanie z nim natomiast ocenia jako coś pozytywnego, bo traktowany jest jak dorosły. Poprosił też, czy moglibyśmy częściej decydować razem, bo sprawia mu to przyjemność. (Zapraszam do lektury artykulu “Pozwolić dziecku decydować, dlaczego to takie ważne?“.)

 

Doświadczenie rodziców

Na pytanie, co zrobić, jeśli nie zgadzamy się w sprawie decyzji, zamyślił się, zanim odpowiedział. W końcu przyznał, że niektóre rzeczy rodzice wiedzą lepiej niż dzieci i w takich sytuacjach może zdać się na nasze doświadczenie. Zapewniłam go, że jeśli o czymś decydujemy, to zawsze robimy to z uwagi na jego dobro i bezpieczeństwo. Wiem, że czasami nie zdaje sobie z tego sprawy. Obiecałam mu także, że w takiej sytuacji, wyjaśnię mu przyczyny naszej decyzji. (Np. nie jeść cukierków po umyciu zębów, nie wychodzić z domu bez kurtki, kiedy jest zimno, wyjść z wanny, kiedy woda już zrobiła się chłodna.) Wtedy wspólnie poszukamy rozwiązania, żeby nasza decyzja uwzględniła jego prośbę, jeżeli jest to możliwe. (Np. zjedzenie cukierka następnego dnia, przedłużenie kąpieli, dolewając ciepłej wody.)

Przykład z czapką

Chyba go to przekonało, bo zanim wrócił do zabawy, zapytał, kiedy następnym razem będziemy wspólnie o czymś decydować. Przypomniałam sobie, że często musimy go zmuszać do noszenia czapki. Wyjęłam więc z szafy wszystkie czapki Jaśka (cztery) i zaproponowałam, żeby wybrał tę, która będzie chciał nosić w przedszkolu. Po kilku sekundach, Jasiek wybrał czapkę z zeszłego roku, która wydawała mi się za mała. Przymierzył ją i wciąż pasowała. Uzgodniliśmy więc, że nie będzie już awantur rano o czapkę, bo on sam zadecydował, że tę właśnie będzie od tej pory nosił, kiedy jest zimno.

Nie zawsze oczywiście udaje nam się wspólnie decydować. Coraz częściej zdaję sobie sprawę z tego, że Jasiek jest w gruncie rzeczy dość rozsądny. Jeśli więc wyjaśni mu się, dlaczego chce się tak postąpić, on przedstawi swój punkt widzenia, ale jest zdolny do zmiany zdania. Szczególnie, jeśli wysłucha się, co ma nam do powiedzenia. 

A jak u Was odbywa się podejmowanie decyzji? Czego dotyczy wspólne decydowanie? W jakich kwestiach dzieci mogą decydować o sobie, a w jakich nie? Podzielcie się z nami Waszymi doświadczeniami:).