Kiedy pojawia się w naszym życiu dziecko, wiele mam ma wrażenie, że w pewien sposób ich własne życie odstawia się na bok, aż dziecko stanie się samodzielne. Bo jak znaleźć czas dla siebie, kiedy na pierwszym miejscu stawiamy potrzeby dziecka, całkowicie od nas zależnego (szczególnie na początku)? Nikt nie zaprzeczy, że dziecko wymaga czasu i uwagi. Zdarza się jednak, że przekracza to wcześniejsze oczekiwania rodziców. W konsekwencji, mama (bo to ogół ona spędza najwięcej czasu z dzieckiem) jest sfrustrowana, i chcąc nie chcąc, przelewa swoją frustrację na dziecko. A dzieci są jak gąbki… Ale na wszystko są sposoby, nawet na to, żeby znaleźć czas dla siebie, zajmując się w domu dzieckiem.

Na wszystko istnieją sposoby

Znaleźć czas dla siebie? Kiedy w domu pojawia się dziecko? O ile problematyczne okazują się pierwsze miesiące życia, o tyle późniejsze są na ogół prostsze. Istnieją bowiem rozwiązania odpowiadające większości prawidłowo rozwijających się dzieci. Wszystko zależy od pomysłowości i umiejętności perswazji, jakimi obdarzona jest mama. (Co do pierwszych miesięcy dziecka, to właśnie do tego służy urlop macierzyński. Nie po to, żeby wykonywać domowe obowiązki, ale żeby móc zajmować się wyłącznie dzieckiem.)

Przyznam się, że miałam dużo szczęścia. Jasiek od początku był śpiochem: godzinna drzemka rano i dwu-trzygodzinna popołudniu. Czasami czułam się nawet, jakbym była na prawdziwym urlopie.

Czas tylko dla mnie

Zawsze byłam osobą, która potrzebowała mieć czas dla siebie. Na czytanie, pisanie, uczenie się, szukanie informacji etc. Nie wyobrażałam sobie, żebym mogła z tego zrezygnować za nic na świecie. To było i jest częścią mnie, bez tego duszę się i umiem normalnie funkcjonować. Dlatego też, żeby, podczas urlopu macierzyńskiego, a potem wychowawczego, kontynuować moje własne niezależne od Jaśka życie, wcieliłam w życie pewną prostą organizację czasu. Jako, że zrobiłam to od razu po urodzeniu się Jaśka, przyzwyczaił się on do niej bez większego problemu.

 Trzy rodzaje zajęć

Czas spędzany wspólnie w domu (głównie, kiedy nie ma szkoły, albo w weekendy) dzielimy na trzy fazy, które mogą się powtarzać w ciągu dnia. Pierwszą jest czas spędzany tylko i wyłącznie z dzieckiem na robieniu czegoś, na co ono ma ochotę. Jasiek wybiera, czy będzie to budowanie z klocków, rysowanie, czytanie, czy cokolwiek innego.

Czas tylko dla mnie

Drugą jest czas, którego potrzebuję dla mnie: na dokończenie artykułu, przeczytanie rozdziału książki, czy zrobienie czegoś, co sprawia mi przyjemność. Jasiek wie, że po naszej wspólnej przyjemności (na zabawie), przychodzi czas na moją indywidulną przyjemność. W tym czasie on może także zająć się czymś, co lubi, ale bez mnie. Jeśli chce, siada obok z książką, rysunkiem, czy figurkami i bawi się nimi. Najczęściej ustalamy, ile minut to będzie trwało, w zależności od rozkładu dnia. Kiedy był naprawdę malutki, było to pięć, potem dziesięć minut (ze stoperem), teraz na ogół jest to godzina. Godzina dziennie (kiedy spędzamy razem dzień), albo mniej, jeśli ma to miejsce kilka razy w ciągu dnia. (Ta godzina wzięła się z poobiedniej drzemki. Kiedy Jasiek nie chciał już spać po południu, drzemka przekształciła się w odpoczynek. To taki jego spokojny czas, który spędza sam, najczęściej w swoim pokoju.)

Wspólne “prowadzenie” domu

Trzecią fazą jest wspólne zajmowanie się domem. Może to za wiele powiedziane: chodzi raczej o wykonywanie obowiązków domowych: gotowania, sprzątania, prania… Staram się dostosowywać wykonywane prace do możliwości i „zainteresowań” Jaśka, żeby jak najmniej przypominały one domowe obowiązki. Kiedy opróżniamy pralkę, wyzwaniem jest nieupuszczenie przenoszonych ubrań. Gdy przygotowujemy posiłek, Jasiek lubi kroić warzywa, bo daje mu to poczucie bycia dorosłym. (Odwołuję się tu do Metody Montessori: jak bardzo dzieci lubią używać sprzętów dorosłych! Dlatego też zaleca ona wygospodarowanie i wyposażenie w miejsc w domu, w którym dziecko będzie mogło wykonywać podobne czynności co rodzice.)  Podczas odkurzania, odkurzacz zamienia się w głodnego stwora, który pożera wszystkie okruchy z podłogi. Żeby zanieść ubrania do szafek, urządzamy wyścigi, kto pierwszy do nich dobiegnie.

Oczywiście niektóre rzeczy wykonuję sama, bo pozwalam Jaśkowi decydować, czy chce robić ze mną, czy woli zająć się czymś innym. Uprzedzam jednak, że jestem do jego dyspozycji i że jego pomoc przyda mi się i sprawi mi przyjemność. Żeby uprzyjemnić te chwile wspólnej pracy, rozmawiamy, opowiadamy historie albo żarty czy słuchamy piosenek.

Wielorakie korzyści

Stosowanie podobnej organizacji czasu przynosi rodzinie wiele korzyści. Pierwszą z nich jest przyjemność, którą odczuwamy, wspólnie wykonywając określone czynności. Chodzi zarówno o zabawę, jak i o prace w domu. Lubię spędzać czas z synkiem, i widzę, że i on dobrze się wtedy bawi. Następnie, pozwala mi to znaleźć czas dla siebie. Dzięki temu czuję się lepiej, co pozytywnie odbija się na moich relacjach z Jaśkiem i ogólnie na atmosferze w domu. Tym bardziej, że w ten sposób, kiedy Jasiek się położy spać, my, rodzice, nie musimy więcej zajmować się domem, ale mamy czas dla siebie. (Oczywiście, nie robię w domu wszystkiego, obowiązki są podzielone dość sprawiedliwie.) Równie ważne wydaje mi się to, że od małego dziecko uczy się szanować pragnienia rodziców. (A w przyszłości także i innych osób). Mama nie jest jedynie po to, żeby zaspokoić jego potrzeby. Posiada ona swoje własne pragnienia i potrzeby, i ma prawo do zaspakajania ich, tak samo jak dziecko. Ponadto, dziecko uczestniczy w życiu domu i rodziny, jako ich pełnowartościowy członek i mieszkaniec. W ten sposób uczy się odpowiedzialności i solidarności z rodzicami. Na koniec, dopuszczając dziecko do zajęć dorosłych (tak postrzegane są przez nie prace wykonywane w domu), pokazujemy mu, że cieszy się naszym zaufaniem. Udowadniamy mu, że wierzymy w jego możliwości i umiejętności, co pozytywnie wpływa na poczucie własnej wartości dziecka.

Jak znaleźć czas dla siebie?

Mnie się udało. Mam nadzieję, że Wam także. Gorąco zachęcam Was do kontynuowania Waszych pasji, zainteresowań, chwil tylko dla siebie. Nie zawsze jest to łatwe, ale tylko w ten sposób, kiedy czujemy się spełnionymi osobami, możemy dać Bliskim to, co w nas najlepsze. Nikt nie wymaga od nikogo doskonałości, więc róbmy tak, jak możemy, pamiętając zarówno o tych, których kochamy, jak i o nas samych.

A jak jest z Wami? Czy i Wam udaje się znaleźć czas dla siebie? W jaki sposób przewidzieliście to w codziennej organizacji zajęć? Co wtedy robicie? Jeżeli mielibyście ochotę podzielić się z nami Waszymi refleksjami, serdecznie Was do tego zapraszam, poniżej w komentarzach artykułu